Dom Wina nie powstał z planu biznesowego, tylko z wakacyjnej walizki pełnej butelek, które żal było zostawić we Włoszech. Reszta potoczyła się sama.
Historia Dom Wina zaczyna się dużo wcześniej niż sklep. Katarzyna i Marek Sierakowscy poznali się na studiach i już wtedy mieli jeden wspólny rytuał: w każdą rocznicę otwierali butelkę wina, której wcześniej nie próbowali. Z czasem z rytuału zrobiła się obsesja, a z obsesji, dwadzieścia lat później, mała kamienica przy ulicy Winogronowej.
Nie mają za sobą studiów enologicznych ani rodzinnej winnicy. Mają za to setki wieczorów spędzonych na czytaniu o szczepach, regionach i rocznikach oraz jedną zasadę, której trzymają się od pierwszego dnia: do sklepu trafia tylko to, co sami wcześniej spróbowali i polubili.
Przełomowa okazała się podróż do Toskanii, podjęta niemal przypadkiem, bo w kalendarzu zrobiła się wolna wrześniowa wolna. Trafili akurat na winobranie u niewielkiego, rodzinnego producenta w okolicach Radda in Chianti: ręczne zbiory, skrzynki ciężkie od winogron, wieczorna degustacja prosto z kadzi, jeszcze przed butelkowaniem.
Gospodarz, który od trzech pokoleń prowadził tę samą winnicę, mówił o swoim winie tak, jak inni mówią o dzieciach. To właśnie wtedy Katarzyna i Marek zrozumieli, że chcą robić coś podobnego: nie tylko sprzedawać wino, ale opowiadać historię ludzi, którzy je robią.
Zobacz wina włoskieDwa lata później przyszła kolej na Portugalię. Dolina Douro przywitała ich widokiem, który trudno opisać słowami: strome, tarasowe winnice schodzące wprost do rzeki, poukładane ręką ludzi od wieków. Nocowali w niewielkiej, rodzinnej kwincie, gdzie winem zajmuje się już czwarte pokolenie tej samej rodziny.
To tam, przy kolacji na tarasie z widokiem na Douro, po raz pierwszy spróbowali dobrze zrobionego, starego porto tawny, i zrozumieli, dlaczego ta kategoria win ma tylu wiernych fanów. Od tamtej pory co roku wracają do doliny, żeby sprawdzić nowy rocznik, zanim trafi on do ich sklepu.
Dom Wina trzyma się jednej prostej reguły: żadnego wina nie wprowadzamy do katalogu na podstawie karty technicznej czy rekomendacji importera. Zanim butelka trafi na półkę, siadamy przy stole, otwieramy ją we dwoje i rozmawiamy o tym, komu moglibyśmy ją polecić i do jakiej okazji.
Dlatego katalog Dom Wina rośnie wolniej niż mógłby, ale za to każda pozycja ma swoją historię: znamy producenta, winnicę, czasem nawet konkretny zbiornik, z którego pochodzi rocznik. To nie jest dla nas praca. To wciąż ta sama podróż, którą zaczęliśmy wspólnie lata temu, tylko teraz dzielimy się nią z gośćmi naszej piwnicy.
Najchętniej opowiadamy te historie przy kieliszku, nie na stronie internetowej. Zapraszamy na degustację do naszej piwnicy we Wrocławiu: zawsze znajdzie się tam butelka, którą akurat przywieźliśmy z ostatniej podróży.
Umów degustację